Wpis z dnia maj 27, 2009 w temacie Trening |
Dzisiejszy wpis może się wydać dziwny. Jak wychodziłem na bieganie to układałem w głowie post o bieganiu w deszczu. Niestety jak na złość przestało kropić po kilkunastu metrach. Dlatego wybrałem temat zastępczy :-).
Wielu z Was krzyknie: przecież prawdziwy portowiec nie truje się papierosami i alkoholem! Macie rację, niestety nie wszyscy z nas mają na tyle silnej woli, żeby ograniczyć wszelkie nałogi. Nie mam zamiaru prowadzic tu żadnej krucjaty, czy umoralniającej gadki.
Trochę o moim paleniu. Pierwszego papierosa zapaliłem 3 lata temu, nigdy mnie to nie wciągnęło – powiem szczerze, że wręcz brzydziło. Nie zapaliłem kolejnego przez prawie 3 lata.
W wyniku splotu różnych okoliczności 3 tygodnie temu zacząłem palić regularnie. Nie jakieś hurtowe ilości, ale 1-2 papierosy dziennie to i tak o wiele więcej niż przez wcześniejsze życie. Palę w chwilach stresu, jednocześnie zdając sobie sprawę, że jest to najszybsza droga do uzależnienia.
Tydzień temu zauważyłem, że po papierosie mam problem z oddychaniem w czasie biegu. Nie wiem, ile w tym jest autosugestii, a ile rzeczywistego szkodliwego działania papierosów. Faktem jest jednak to, że mi to zaczęło przeszkadzać.
Palenie można także potraktować, jako wygodną wymówkę do kiepskiego wyniku :-). Ale mówiąc serio, palenie (nawet tak malych ilości) papierosów ma zgubny wpływ na moje bieganie. Czuję się jakby moje płuca miały zmniejszoną objętość, o wiele trudniej mi się oddycha i w rezultacie – biega. Już chyba lepiej wypić małe piwo raz w tygodniu, po cięższym wysiłku niż truć się dymem!
Wpis z dnia maj 25, 2009 w temacie Trening |
Dzisiejszy trening miał na celu poprawienia mojej siły i szybkości. Pojechałem pobiegać po górkach :-).
Najpierw zrobiłem sobie 15 minut rozgrzewki. Po rozgrzaniu organizmu rozciągnąłem się i zacząłem poszukiwania jakiegoś podbiegu. Znalazłem wzniesienie o nachyleniu około 20-25 stopni o długości około 25 metrów. Na szczyt prowadziła udeptana, w miarę równa ścieżka.
Ogólna zasada treningu na rozwój siły i szybkości z wykorzystaniem podbiegów zakłada sprint na szczyt i spokojne zejście na dół. Moja seria wyglądała następująco: bardzo szybki wbieg (około 20 sekund) i spokojny powrót marszem w ciągu 1:40 minuty. Powtórzyłem tą serię 10 razy.
Następnie przeniosłem się na większą górkę. Wzniesienie miało około 10 stopni na początkowych 15 metrach, a na szczytowych 20 m. – ok. 30 stopni. Tutaj seria wyglądała tak: bardzo szybki wbieg (około 30 sekund) i powrót marszem w ciągu 1:30 minuty. Miałem w planie wykonanie 10 serii, ale wbiegając po raz szósty czułem się już bardzo zmęczony (miałem czas 34s).Przerwałem trening podbiegowy i po 10 minutach truchtu i rozciąganiu zakończyłem trening.
Podsumowując:
Trening na rozwój siły i szybkości:
10 x 20s. sprint w górę + 100s. powrót
6 x 30s. sprint w górę + 90s. powrót
PS. Układając ten plan treningowy korzystałem z porad na portalu bieganie.pl
Wpis z dnia maj 24, 2009 w temacie Wycieczki biegowe |
Dzisiejsza wycieczka biegowa miała na celu zapoznanie się z trasą II Biegu Truskawki.
Trasa: znacznik 7,5 km -> czarny szlak -> Truskaw -> żółty szlak -> Mogiła Powstańców -> zielony szlak -> znacznik 7, 5km.

Długość: 10 km
Wrażenia z wycieczki:
Dzisiaj miałem w planie zrobić rekonesans trasy, na której będzie się odbywał Bieg Truskawki. Zacząłem w okolicy Karczmiska, przy znaczniku 7,5 km. Ukryłem picie w krzakach i pobiegliśmy czarnym szlakiem. Nie natrafiliśmy na mokre miejsca, ale za to było sporo piachu. W Truskawiu pobiegliśmy zgodnie z mapką, żółtym szlakiem. Niestety na trasie do Zaborowa Leśnego było piaszczyście – przydałby się deszcz. Krótki podbieg pod Mogiłę Powstańców, zawrotka i wbiegam na zielony szlak. Zaczynają się wzniesienia, ale na szczęscie kończy sie piach. Zaczyna mi się biec bardzo dobrze, raz trochę w dół, raz lekko pod górkę. W okolicy tornada zaczyna się piach, wywracam się na piaszczystym zbiegu. Docieramy do czerwonego szlaku. Ostatnie prosta i jestem na mecie. Czas zadowalający :-).
Popiłem trochę ukrytego napoju i po krótki odpoczynku pobiegłem czerwonym szlakiem w stronę Cmentarza Palmiry. Przebiegłem pagórki w okolicy Ćwikowej Góry i wróciłem tą samą trasą do wodopoju.
Później wróciliśmy truchtem, z butelką w ręku, do samochodu.
Tak naprawdę nie powinienem tego biegania nazywać wycieczką biegową. Była to raczej próba oszacowania swojego czasu na II Biegu Truskawki. Jeśli za tydzień uda mi się pobiec jak dziś, to będę bardzo zadowolony :-).
PS. Zainteresował Cię II Bieg Truskawki – zobacz: II Bieg Truskawki w Puszczy Kampinoskiej – informacje i zapisy
Wpis z dnia maj 19, 2009 w temacie Trening |
Dzisiaj zrobiłem sobie trening interwałowy. W założeniu ma on poprawiać szybkość, czyli jeden z trzech czynników potrzebnych do dobrego biegania (obok wytrzymałości i siły). Ogólna zasada treningu interwałowego brzmi szybko i wolno. Chodzi o przeplatanie szybkiego biegu wraz z wolniejszym, co w założeniu ma poprawiać naszą szybkość. Przy wprowadzaniu treningu interwałowego należy pamiętać, że nie powinno się go łączyć z innymi formami treningu biegowego.
Oczywiście zacząłem od rozgrzewki. Właściwy trening rozpocząłem na mojej 5 kilometrowej pętli. Postanowiłem zaczął od interwałów 30 sekundowych. Najpierw 30 sekund wolny bieg, następnie 30 sekund szybki. Po wykonaniu trzech powtórzeń, zwiększałem długość interwału o 15 sekund.
W ostatecznym rozrachunku, na pięciokilometrowym odcinku, wykonałem: 3×30s, 3×45s, 3×60s, 3×75s.
Jak na pierwszy trening interwałowy wydaję mi się, że w zupełności wystarczy.
Wpis z dnia maj 17, 2009 w temacie Trening |
Dzisiaj zrobiłem sobie trening na mojej pięciokilometrowej pętli. Zacząłem w miarę dynamicznie, jak się później okazało, za dynamicznie.
Mimo lekkiego upału (19 st. w cieniu, biegałem w czarnej koszulce, po asfalcie…) biegło mi się w miarę dobrze. Nadal czułem w nogach wczorajszą wycieczkę biegową. Było to uczucie ogólnego zmęczenia organizmu, a nie ból sygnalizujący zakwasy lub kontuzję.
W połowie dystansu zaczął mi dokuczać ból pod żebrami, z prawej strony. Dokładnie w tym samym miejscu co wczoraj. Po kilkuset metrach stał się tak intensywny, że musiałem zwolnić do marszu. Próbowałem rozmasowywać bolące miejsce, ale nie pomagało to w stopniu wytarczającym na kontynuowanie treningu w założonym tempie.
Przeszedłem około 100-200m, aż usłyszałem za sobą rowerzystów (lokalsi). Jak tylko zorientowałem się, że zaraz mnie wyprzedzą, to od razu nabrałem sił i mimo bólu zacząłem biec. Motywacja w postaci upływającego czasu oraz nowych towarzyszy podróży pozwoliła mi przebiec moją pętle w zakładanym czasie.
Jak tylko dobiegłem do mety od razu zacząłem iść i rozmasowywać bolące miejsce. Po 400m, pod domem, ból już całkowicie ustąpił.
Przyczyną mojego bólu, podobnie jak wczoraj, było jedzenie. Co prawda śniadanie zjadałem odpowiednio wcześniej, ale podjadanie orzechów godzinkę przed biegiem mnie zgubiło! Jednak odpowiednia dieta (regularne posiłki, bez podjadania między nimi) bardzo pomaga w planowaniu biegania.