III Bieg Ursynowa | 21.06.2009
Wpis z dnia 22 cze 2009 w temacie Zawody | Brak komentarzy
Na bieg zapisałem się jako jeden z pierwszych. W tym starcie planowałem pobić 25 minut. Po treningach na mojej pętli, która jak sądziłem miała 5km liczyłem po cichu na pobicie 22 minut. Po pomiarze trasy (4,6km) zwątpiłem, czy uda mi się pobić zakładany czas.
Na starcie pojawiłem się około 12.10, odebrałem numer startowy, a następnie przebrałem się w buty biegowe. Około 12.30 rozpocząłem się powoli rozgrzewać.
O 13.05, rozgrzany i gotowy do walki ustawiłem się w strefie 23-26 minut (wolę wyprzedzać, niż być wyprzedzany). Odliczanie, gwizdek i biegniemy! Sporo osób zaczyna ostro, ja nie bardzo mam siłę ;-). Po 500 metrach mijamy sprinterki, które dzielnie maszerują do mety… U mnie też nie jest jakoś za wesoło – po raz pierwszy, w czasie beigania, bolą mnie nogi. Czuje, że są miękkie… Widać efekty biegania 2 razy w tygodniu (sesja)!
Na drugim kilometrze mam dokładnie 9 minut, więc biegnę w miarę zgodnie z przedstartowymi założeniami. W okolicy 3 kilometra zaczynam przyspieszać. Na czwartym mam 18 minut. Orientuję się, że mam szanse dobiec poniżej 22 minut. Przyspieszam jeszcze bardziej, ostatnie 200 metrów wśród bloków, ostatnie prosta (na której wyprzedzam 3 biegaczy ;-) ) i meta! Niestety czas lekko powyżej 22 minut (22:09), ale i tak jestem z siebie bardzo zadowolony.
Miły młodzieniec wręcza mi medal, uścisk dłoni, butelka wody w rękę i staję w kolejce po koszulkę. Szybka wymiana czipa na koszulkę i idę na metę dopingować pozostałych zawodników.
Około 13:50 rozpoczynam dwukilometrowy marsz na start, po swoje rzeczy. Oczywiście pełen lans z przypiętym numerkiem i medalem na szyji :-D. Przebrałem się i wyruszyłem na dalsze atrakcje przewidziane na dziś :) (które przyćmiły jakiśtam bieg!).
Podsumowanie:
Zawody bardzo dobrze zorganizowane. Świetny pomysł ze strefami startowymi! Dzięki zawrotce można było podziwiac czołówkę w trakcie własnych zmagań z trasą. Sprawna obsługa po przekroczeniu mety. Jedyne czego mi zabrakło to jakaś darmowa przekąska po biegu. Zawsze po zakończeniu biegu dopada mnie wielki głód (ostatni posiłek jem 3 godziny przed startem), a tutaj nie było nawet głupiego batonika. Oczywiście były stoiska z płatnym jedzonkiem, ale niestety mój portfel został na starcie (2 kilometry od mety). Z tego samego powodu musiałem drałować z buta 2 stacje, zamiast przejechać metrem (karta miejska w portfelu…). Ale nawet mały spacer nie zamazał batrdzo pozytywnych wrażeń po biegu!